Transgresja

Gdy w pierwszym numerze Heretyka pisaliśmy słowa: Dlaczego `Heretyk'?, nie wiedzieliśmy jak w przyszłości rozwijać się będzie idea Heretyka. Mieliśmy także nadzieję, że kształt `Heretyka' będzie się tworzył i poprawiał wraz z kolejnymi numerami i nabywaniem doświadczenia- tak wówczas pisaliśmy. Dziś oddając do Waszych rąk trzeci numer z ogromną radością pragniemy rozczarować zastępy sceptyków zgodnie wołających chórem: Nic z tego nie będzie, Wyczerpali już wszystko, co w sobie mieli, dwa numery i koniec- tak się jednak nie stało! Choć nie możemy jeszcze powiedzieć, że Heretyk przetrwał, to wiemy napewno, że się rozwinął. Dziś do słów: herezja, nonkonformizm dodajemy kolejne- TRANSGRESJA. A ponieważ wszystko to, co robimy w związku z Heretykiem jest niczym innym jak właśnie Transgresją, stąd Słowo Wstępne tego numeru jej właśnie będzie poświęcone.

Zajmijmy się może najpierw wyjaśnieniem samego pojęcia. Po przejrzeniu kilku różnych źródeł można dojść do wniosku, że każdy autor ma duże trudności ze zrozumiałym wyjaśnieniem tego terminu. Sięgnijmy może najpierw do Józefa Kozieleckiego, który zajmuje się między innymi właśnie transgresyjną koncepcją człowieka. Pisze on, że działania zewnętrzne, myśli i przeżycia, w których człowiek intencjonalnie wychodzi poza granice dotychczasowych doświadczeń i osiągnięć nazywamy transgresją. Definicja ta jest ścisła i dobra, lecz nie wszystkim może wydać się zrozumiała.
Spróbujmy więc podjąć jeszcze jedną próbę. Najlepszą w takim wypadku jest droga niekonwencjonalna. Proszę Cię Czytelniku, abyś wyszperał sześć zapałek i położył je przed sobą. Rozluźnij się teraz i posłuchaj jakie zadanie masz do wykonania. Zadaniem Twoim będzie ułożenie ich w taki sposób (nie łamiąc ich), by powstały cztery trójkąty równoboczne. Jeżeli w ciągu najbliższej godziny nie uda Ci się tego zadania rozwiązać (masz- przyznam- niewielkie szanse), to proszę mimo złości: powróć jeszcze do Heretyka.
Jeżeli Ci się udało to rozwiązać, to gratuluję. Jeżeli przy okazji tego zrozumiałeś czym jest transgresja, to gratuluję Ci w dwójnasób. Jeżeli nie, to zajrzyj po prostu na następną stronę Heretyka.

Zaskakujące, nie?! Gdy sam poznałem rozwiązanie także byłem zaskoczony. Jak dotąd rozwiązania zapałkowych łamigłówek leżały w płaszczyźnie. Przystępując więc do zadania niefortunnie uczyniłeś to założenie. Niefortunnie, gdyż nie pozwala ono na poprawne rozwiązanie tego zadania. Tylko trangresja, polegająca w tym przypadku na WYJŚCIU POZA dotychczasowe doświadczenie- operacji na płaszczyźnie i poszukiwaniu rozwiązania w trzech wymiarach, pozwala na sukces. Popatrzmy na to szerzej. Całe nasze życie jest przetkane różnymi zadaniami, czy w takim razie wszystko to, co robimy jest transgresją? Zdecydowanie nie.
Ogólnie rzecz biorąc, jak pisze Kozielecki, że biografia jednostki składa się przede wszystkim z czynności codziennych, z działań nawykowych, stereotypowych i powtarzalnych, zaspokajających elementarne potrzeby. Jednak człowiek nie tylko działa i myśli w granicach wyznaczonych przez biologię oraz społeczeństwo. W pewnych okolicznościach stara się je przekroczyć, podejmując czynności twórcze, innowacyjne i ekspansywne, wychodzące poza dotychczasowe doświadczenia i osiągnięcia. Na zakończenie zapytajmy jeszcze co oznacza samo słowo transgresja. Jakkolwiek trudno jest oddać znaczenie tego słowa, to wydaje mi się, że najwłaściwszym będzie termin- przekraczanie.

Podział transgresji:
Przejdźmy teraz do kwestii zasadniczej tzn. wyróżnienia rodzajów transgresji. Podobnie jak Kozielecki uważam, że transgresje zachodzą w czterech przestrzeniach: naturalnej, społecznej, psychicznej i symbolicznej (w wolnym tłumaczeniu). W konsekwencji możemy powiedzieć, że istnieją:
* transgresje naturalne- rozumiane przez działania skierowane ku biologicznie i fizycznie pojętej naturze. Zawiera się w tym wszelka architektonicznai humanistyczna (świat fizyczny) oraz medyczna i genetyczna (świat ożywiony) działalność człowieka.
* transgresje społeczne- pojmowane jako działania ku grupom społecznym, instytucjom, a także ku jednostce. Od wieków ludzie próbują tworzyć nowe łady społeczne, nowe ustroje, wiążą się w sekty religijne, zakładają przeróżne organizacje i związki.
* transgresje- autotransgresje, w których to człowiek świadomie w swoich czynach- wyczynach kieruje się ku sobie, by się zmieniać- doskonalić lub upadać.
* transgresje intelektualne (symboliczne)- dzięki którym powstają nowe jakości intelektualne, rozwija się sztuka, nauka, religia, słowem wszystko to, co można nazwać kulturą symboliczną.
Transgresje intelektualne
Spośród czterech wymienionych przestrzeni transgresji najistotniejszą jest, śmiem twierdzić ta ostatnia- przestrzeń transgresji intelektualnych. Jest tak, bowiem wszystkie pozostałe transgresje opierać się muszą na jakimś wykroczeniu poza dotychczasowe doświadczenie myślowe. By zbudowany został dom , potrzebne są plany architektoniczne, by wyodrębniła się jakaś grupa społeczna, konieczne jest wykreowanie jakiejś idei, która ją zjednoczy. Podobnie, by świadomie rozwijać się wewnętrznie trzeba było opracować reguły tego rozwoju. Nie próbuję oczywiście powiedzieć, że wszystkie tu wymienione typy transgresji można zredukować do transgresji intelektualnej. Twierdzę jedynie, że gdzieś w przeszłości, u podstaw każdej z nich leżała jakaś transgresja intelektualna. Z tego powodu jest ona najbardziej interesująca i nią się teraz zajmiemy.
Jak ująć w sposób ścisły niepojęty w swej wielkości ogół transgresji, jakie nazbierała ludzkość w ciągu całej swojej historii? Jak oddzielić od siebie istotne transgresje intelektualne od mniej istotnych? Odpowiedzi na te pytania zdaje się udzielać Epistemologia bez podmiotu poznającego Karla R. Poppera. Na podstawie sformułowanej przez niego teorii Wiedzy Obiektywnej przeprowadzić można podział transgresji symbolicznych na transgresje pierwszo- i drugoplanowe. Popper, nie odrzucając oczywiście możliwości innych podziałów dzieli rzeczywistość na trzy światy: Pierwszy to świat przedmiotów lub stanów fizycznych; drugi, to świat stanów psychicznych- stanów świadomości; oraz trzeci świat to świat obiektywnych treści myślenia, zwłaszcza myśli naukowej i poetyckiej oraz dzieł sztuki. Postulowany przez niego Świat Trzeci jest obiektem nadzwyczaj intrygującym. Wypełnia go wiedza naukowa, rozumiana jednak nie w prostym sensie słowa wiem, które należy do drugiego świata ale w sensie teorii obiektywnych, poruszanych przez nie problemów, oraz formułowanych za lub przeciw nim argumentów. Wypełnia go także, w pewnym sensie zawartość czasopism, książek i bibliotek.
W oparciu o postulat istnienia Świata Trzeciego możemy właśnie podzielić transgresje intelektualne na pierwszoplanowe, polegające na aktach wkładania jakichkolwiek nowych jakości do Świata Trzeciego i drugoplanowe, dotyczące jedynie aktów z przestrzeni świata drugiego. Nie może ulegać wątpliwości, że u podstaw wszystkich transgresji drugoplanowych leżą pierwszoplanowe. Twierdzę w ten sposób, że zawsze gdy wypowiadamy jakąś myśl czy sąd, to nawet jeżeli nie tworzy ona nowej jakości symbolicznej, nie odkrywa nowej prawidłowości- nie jest transgresją pierwszoplanową, to na pewno jest implikacją wchłoniętej przez nasz umysł treści jakiegoś aktu transgresji pierwszoplanowej, która bardzo głęboko tkwi i tkwiła w kulturze ludzkiej. Dlatego też wyróżnienie i zrozumienie istoty transgresji pierwszoplanowej można uznać za sprawą bardzo istotną.
Jednak w rozważaniach Poppera znalazłem perłę jeszcze piękniejszą, pewien zapis myśli, która może być wyjaśnieniem istoty nie tylko tego funadamentalnego rodzaju transgresji, ale i wyjaśnieniem istoty każdego rodzaju transgresji. Popper zauważa, dodając nawiasem jest to chyba teza najważniejsza, że Świat Trzeci jest w znacznej mierze autonomiczny, choć stale nań oddziałujemy i odczuwamy jego oddziaływania na nas: jest on autonomiczny mimo tego, że jest naszym produktem i że sam silnie na nas oddziałuje. Na nas, tzn. na mieszkańców drugiego i pierwszego świata. A w konsekwencji pisze, że jest rzeczą wręcz niewiarygodną, że życie, ewolucja i rozwój umysłowy jest po prostu metodą wymiany, interakcji pomiędzy nami a naszymi czynami i ich rezultatami, dzięki której nieustannie przekraczamy siebie samych, nasze talenty i umiejętności. Transgresja ta jest najbardziej uderzającym momentem całego życia, całej ewolucji. Wydaje się, choć Popper tego nie mówi, że taka jest istota każdej transgresji. To właśnie na skutek konfrontacji nas samych z wytworami naszej cywilizacji, a przede wszystkim z wytworzonym przez nią autonomicznym Światem Trzecim, rodzi się to, co nazwaliśmy transgresją- wykroczeniem poza...
Pierwszoplanowe transgresje intelektualne
Tak jak to uprzednio zdefiniowaliśmy, wytworami aktów tego najbardziej zasadniczego typu transgresji jest w gruncie rzeczy cała sztuka, literatura a przede wszystkim nauka- czyli zbiór teorii mających charakter praw ogólnych wyrażanych przy pomocy jakiegoś języka (np. językiem fizyki jest matematyka) i posiadających ściśle określony obszar kompetencji (zakres stosowalności).
Tak samo jak od sztuki żądamy by była naprawdę sztuką, jak od literatury by była piękną ,tak od teorii naukowych chcielibyśmy by były PRAWDZIWE! Na tym tle moglibyśmy dokonać podziału rozpatrywanych tu transgresji na takie, których wytworami są teorie, o których wiadomo, że są nieprawdziwe, prawdziwe lub o których nic orzec nie można (podobnie może być sztuka dobra, zła, i trudna do oceny). Jednak o ile, uwzględniając płynność granic, można znaleźć kryteria oceny sztuki i literatury, o tyle z nauką sprawa nie jest już taka prosta. Wskazuje na to fakt, że ludzkość już trzy tysiąclecia (a może i więcej) próbuje znaleźć coś co się dumnie zwie: kryterium prawdy. Gdyby chcieć próbować rozwiązać to zagadnienie, trzeba by tu wyłożyć całą historię epistemologii, co zamieniłoby ten artykuł w traktat, a Heretyka w księgę (zapewne w dwóch tomach). Potrzeba więc przedstawić problem ten w możliwie najbardziej syntetycznym ujęciu (uważając jednak by nie zrobić zbyt dużych uproszczeń). Zacznijmy.
Jeźeli istnieją, to istnieją tylko dwa możliwe źródła wiedzy pewnej: UMYSŁ i ZMYSŁY. Gdy powiemy, że źródłem jest umysł, to natychmiast musimy stwierdzić, że istnieją takie w nim idee, o których można powiedzieć, że są pewne. I czy to będą kantowskie sądy syntetyczne a priori, czy kartezjańskie: poczucie oczywistości, czy husserlowski wgląd niezapośredniczony, czy bergsonowska intuicja, czy też Ryle'owski zdrowy rozsądek, to zawsze źródło pewności będzie umiejscowione w nas- w naszym umyśle. Gdy powiemy, że źródłem pewności są zmysły, to jedyną drogą do uznania jakiejś teorii za prawdziwą będzie indukcja, czyli uogólnienie w postać hipotezy wniosków z doświadczenia.
Czy rzeczywiście istnieją pewne idee w umyśle? Popper gdy polemizuje z Ryle'em używa argumentów empirycznych, pisze, że w starciu z doświadczeniem wiele już upadło teorii wydedukowanych z pewnych twierdzeń. Narzuca się jednak uwaga, że nie wszystko można sprawdzić przy pomocy doświadczenia... W ciekawy sposób pisze o tym Leszek Kołakowski (zwolenników obiektywnego istnienia w umyśle idei pewnych nazywa tu transcendentalistami) Pisze on, że spór między empirystą a transcendentalistą nigdy nie zostanie rozstrzygnięty, ponieważ empirysta zawsze będzie używał argumentów opartych na braku potwierdzeń doświadczalnych prawdziwości ideii w umyśle, natomiast transcendentalista, nie przyjmując tych argumentów- bo właśnie empiryczne, zarzucał będzie empiryście, że wyzbył się pragnienia znalezienia prawdy. Zaiste, chyba tych dwóch stanowisk nie da się pogodzić. Ale dlaczego empirysta ma się od razu wyzbyć prawdy? Już Dawid Hume (bo to on w zasadzie pierwszy zajął się poważnie problemem indukcji), pogrzebał na zawsze nadzieje empiryków :z tego że jakieś twierdzenie jest wielokrotnie potwierdzane przez doświadczenie nie wynika jeszcze, że tak będzie zawsze. Z tego, że słońce wschodziło przez tysiąclecia nie wynika, że i jutro wzejdzie. Popper swą doniosłą pracą próbuje osłabić ten cios, udaje mu się uzasadnić, że jednak doświadczenie- świadectwo zmysłów, nie jest zupełnie bezużyteczne- ma ono moc falsyfikować hipotezy. W świetle tego, gdy dysponujemy różnymi hipotezami, prawie zawsze jesteśmy w stanie ustalić, która z nich jest najbliższa prawdzie. Lecz nigdy nie wiemy na pewno czy ta jedna jedyna jest prawdą!!! Czyli chyba jednak Leszek Kołakowski ma rację co do nierozstrzygalności sporu o kryterium prawdziwości, chyba..., że jakaś myśl rzuci jeszcze trochę światła w te mroki.
Jednak gdyby popatrzeć na problem praktycznie... Zauważmy, źe cały postęp nauk przyrodniczych, fizyki, biologii, psychologii, medycyny zawdzięczamy tym właśnie nie pewnym teoriom, które jakoś trudno sfalsyfikować. Wydaje się, że jednak przysługuje im prawo do nazwania ich wytworami aktów transgresji pierwszoplanowych. Z tego też powodu Galileo Galilei, który prawdopodobnie pierwszy otwarcie, jak sugeruje Jarek Błaszkowski ("Heretyk" tenże numer str 3-4) zastosował zasadę idukcji, zasługuje na miano prekursora dzisiejszych nauk przyrodniczych, jeśli nie w sferze teoretycznej- zagadnienie indukcji rozpatrywano znacznie wcześniej- to na pewno w sferze praktycznej. Może nawet akt ten zasługuje na miano najistotniejszej transgresji pierwszoplanowej czasów nowożytnych?
Podział transgresji, jaki tu został wprowadzony nie jest podziałem jedynym, można nawet zaryzykować tezę, że jest nieco sztuczny. Przeprowadziłem go przede wszystkim po to, by odnaleźć wszelkie możliwe treści, jakie niesie ze sobą pojęcie transgresji. Nie wiem, czy mi się to udało...
Transgresje, transgresje, transgresje... Cała historia jest z nich upleciona jak wiklinowy koszyk z Noego przeludnioną Arką.

Darek Pokrowski

[Strona główna]