Prawda
Istnieje pewna wartość. Pewna kwestia, o której wreszcie należy jasno i krótko powiedzieć. Kwestia ta, to pewna Myśl, myśl która jest jednym z fundamentów współczesnej cywilizacji. Zdajemy sobie sprawę, że myśl ta reprezentuje tylko jedną z wielu możliwych koncepcji filozoficznych, jednak sądząc po jej owocach, koncepcję po prostu dobrą, być może nawet jedyną dobrą, choć to ostatnie jest tylko kwestią wiary. Myśl ta mówi o metodzie rozwiązywania problemów, w pewnym nawet sensie metodzie odnajdywania wartości, która nosi szumną nazwę prawdy o rzeczywistości. Do napisania o Niej skłonił nas pewien zarzut uczyniony pod adresem jednego z nas - zarzut dorabiania podejrzanych teorii do przedstawianych twierdzeń. Odpowiadamy:
Nie, nie będziemy temu zaprzeczać.
Powód jest prosty: opinia ta jest TRAFNA. Jednak, na litość, w tym dorabianiu teorii do twierdzeń nie kryje się nic niewłaściwego! Przecież jest to istota myślenia, wprawdzie sformułowanie jest celowo zabarwione pejoratywnie, ale tak w istocie jest. Proszę się przyjrzeć: ktoś obserwuje rzeczywistość, nagle doznaje jakiejś impresji, czy intuicji, czy jakby tego nie nazwać, jakiegoś zrozumienia. Mówi Eureka! Jest tak i tak, a nie jest tak. Jest to trochę irracjonalne, choć oparte na całym racjonalnym doświadczeniu. W tym właśnie momencie, chwili zrozumienia mieści się cała cała istota tworzenia. W takiej chwili powstają dzieła, rodzą się odkrycia a przede wszystkim zostają sformułowane twierdzenia cokolwiek wyjaśniające. A potem...?
Potem jest już tylko żmudne uzasadnianie. Tak działa nasz umysł. Każdy z nas tak wyjaśnia. Abstrahujemy tu od twierdzeń z gruntu nieuzasadnialnych lub niesprawdzalnych, jak na przykład istnienie Stwórcy. Wiemy, że niektórym filozofom się ten przykład nie spodoba, lecz tym gorzej dla nich, błądzą! Tak, potem jest tylko żmudne uzasadnianie.
Wreszcie rzecz fundamentalna, od rzetelności tego uzasadniania zależy, czy coś godne jest miana mądrości, czy raczej miana mniemania, czy coś jest godne miana nauki czy miana BREDNI. Mówiąc krótko, miłujemy treść prawdy nie ze względu na jej istotę lecz ze względu na jej istnienie. Nie to co prawda ze sobą niesie nas o niej przekonuje, lecz przekonuje nas TO, co pozwala twierdzić, że jest to prawda. Nigdy nie wolno, w imię niepisanych zasad uczciwości, popełniać tego błędu i za bardzo chcieć by coś było prawdą, zanim się to uzasadni. W przeciwnym razie uzasadnianie dotknięte jest piętnem chciejstwa a więc nierzetelności. Przecież wszyscy to wiemy, tylko...
Co jednak zrobić, gdy prawdą okazuje się coś czego nie pragniemy? Znieść to. Zagryźć zęby i znieść. Pomyśleć: wnioski do których doszedłem nie podobają mi się - wolałbym żeby było inaczej, ale są jakie są, muszę je przyjąć! Z uniesioną głową, godnie i w milczeniu.
Naprawdę, może być ważnym jak bym chciał żeby było, ale to jak jest, nie może być przez pryzmat tego oglądane. To po prostu nieuczciwe, to straszne oszustwo. Wszak często nasze intuicje, wrażenia nie są czyste, są raczej odbiciem naszych pragnień a nie rzeczywistości i to rodzi prawie zawsze czyjeś cierpienie. Właśnie z tym trzeba walczyć i walka ta końca mieć nie może. Tak jak nie może mieć końca walka z rasizmem, obojętnością, czy brakiem zrozumienia.
Redakcja
[Strona główna]