Winieta
Nieregularnik sprawy zrozumienia. Wybór tekstów w formie biuletynu WWW
Obejmuje lata: 1992-1994

Heretyk dzisiaj

Nieśmiertelność zdobywali architekci, wznosząc budowle, które ich przetrwały. Mogli je zdobyć nawet ci, którzy je burzyli, jak Herostrates świątynię w Efezie. Nikt jednak nie zdobył nieśmiertelności, kto im się przyglądał, chociaż czyniły i czynią to tysiące tysięcy ludzi, ani kto czekał, aż ktoś je zbuduje albo zniszczy /.../
Jerzy Drobnik, 1894-1974

"Heretyk" powstał wokół kilku osób związanych z jedną wspólnot ruchu oazowego, choć trzeba to podkreślić, nie był oficjalnym organem tego ruchu czy jakiejkolwiek zorganizowanej wsólnoty. Jak daleko sięga wschód od zachodu tak daleko ruchowi oazowemu do Heretyka (a raczej Heretykowi do ruchu oazowego!). Nie zmienia to faktu, że większość autorów tekstu i czytelników wywodziła się ze spotkań w Marysinie: z lewa i z prawa. Bliżej Niedzieli i Radia Maryja czy bliżej Tygodnika Powszechnego- powiedzielibyśmy dzisiaj.

Nieregularnik ukazywał się jak można się tego domyślać bardzo nieregularnie, przez kilka lat, w sumie powstało 5 numerów. Uczyliśmy się na błędach: jak składać, jak pisać, czytać czy myśleć (to niektórzy...) Przez ten czas wypracowaliśmy sobie kilku zwolenników i kilku przeciwników: "to nawet nie chodzi o treść, ale ta nazwa..." Niektórzy katolicy samą myśl o Inkwizycji uważają za prowokację sił niechętnych a wydawanie periodyka za jawny atak sił nieczystych. Ciekawe, że nie wydawali Oni swojej gazety... Dzisiaj jestem pewien, że przerzucili się na słuchanie radia!

Po kilku latach przerwy zdecydowaliśmy wybrać kilka, naszym zdaniem najciekawszych, tekstów i umieścić je w formie serwisu WWW. Stanęliśmy przy tym przed pytaniem: poprawić teksty, czy zamieścić je w takiej samej formie, w jakiej ukazały się po raz pierwszy. Wybraliśmy tę drugą ewentualność. Zdajemy sobie sprawę, że stare artykuły nie oparły się próbie czasu: temat nie zawsze już ten, sposób rozumowania autorów inny, Oni sami wreszcie... W pierwszym numerze naszego pisma, w swoim Credo, zawarliśmy przekonanie o skuteczności nauki na błędach, swoich błędach. Można oczywiście rozdzielać pozytywy i negatywy, klasyfikować je, cieszyć się z niezwykłej jasności tego zjawiska- w teorii. Ta droga jest nam jednak obca. Zrobić coś i obejrzeć jego wyniki, przejść proces poznania na drodze Galileusza a nie ciągłej nauki posłuszeństwa dla autorytetu powszechnego.
Tę drogę wybraliśmy- wolno nam. W ciekawych czasach żyjemy- wolno nam!

Jarosław Błaszkowski
[Strona główna]