Okolice nowej ery
Każdemu, kto słyszy hasło: New Age, kojarzy się ono z czymś innym. I bardzo dobrze, świat potrzebuje różnorodności i indywidualnego spojrzenia, inaczej staje się szary i nieciekawy. Zdumiewają mnie, a czasem przerażają pomysły niektórych ulepszycieli pragnących zrobić nam dobrze, jednakowo dobrze.
To socjalistyczne dążenie do równości jest conajmniej tak stare jak wielka rewolucja antyfrancuska. Powyższe dywagacje tylko z pozoru odbiegają od zasadniczego tematu moich rozważań. New Age to dla mnie wielkie dążenie do jedności rozumianej jako równość wszystkich i wszystkiego. Obłędna chęć wrzucania wszystkiego do jednego worka jest śmieszna, ale czy tylko śmieszna? Zastanówmy się przez chwilę, co to naprawdę znaczy.
Zacznijmy od prozaicznej z pozoru kwestii, jak równość kobiet i mężczyzn. Opiera się ona na przesłance, że wszyscy ludzie są równi, a więc kobiety muszą być równe w prawach i obowiązkach z mężczyznami, w przeciwnym razie (zdaniem postępowców) są dyskryminowane. Wicie, rozumicie: Kobiety na traktory! Więc może także do kopalni? Prowadzi to w konsekwencji do zatarcia się różnic oraz cech dominujących obu płci. Gdy różnice są już wystarczająco nieostre, niektórzy mogą zadać pytanie: co za różnica kogo uczynić obiektem moich pragnień seksualnych? Czy nie mogę kochać inaczej? Pod pojęciem kochać inaczej postępowcy rozumieją wszystkie dewiacje seksualne, z homoseksualizmem na czele. Przekonują nas, że taka inna miłość jest czymś całkowicie normalnym; nazywając ją po prostu zboczeniem, ryzykujemy posądzenie nas o nietolerancję.
Jedność, równość... wszyscy ludzie są braćmi, jeśli o tym zapomniałeś- obejrzyj reklamy Benetton'a: Murzynka karmi białe dziecko, ksiądz namiętnie całuje zakonnicę, przedstawiciele różnych ras w radosnym dialogu.
To wielkie oszustwo o jedności wszystkich ludzi jest jednak wciąż demaskowane: rewolta murzyńska w Los Angeles, współpraca Serbów z Muzułmankami w Bośni, sytuacja w RPA - to tylko niektóre przykłady tej wspaniałej jedności. Oczywiście jedność i równość dotyczy także, jakże by inaczej, wszystkich religii.
Wydaje mi się, że katolicyzm odbierany jest (zresztą słusznie) jako główny przeciwnik ruchu New Age. A więc: tolerancja- TAK!, ale nie dla katolicyzmu, który coraz częściej staje się dzieckiem do bicia. Warto zwrócić uwagę na kilka spraw: przede wszystkim na próbę zdeprecjonowania lub nawet ośmieszenia postaci Jezusa Chrystusa. Służą temu np. książki ukazujące w świetle nowych faktów Jego życie i działalność np. zdobywanie mądrości u hinduskich nauczycieli przed rozpoczęciem publicznego nauczania i inne podobne rewelacje. Jezus przedstawiany jest jako jeden z proroków z panteonu New Age. Możemy być jednak pewni, że nie jest to ten sam Jezus, którego obecności można doświadczyć tylko przez osobiste przyjęcie Go do naszego życia jako Pana i Zbawiciela. Jest to raczej Jezus z filmu Ostatnie kuszenie Chrystusa, a więc tylko człowiek, nie zaś Bóg-człowiek - jak uczy Kościół.
Obecność wartości chrześcijańskich w mass mediach, zagwarantowana ostatnio przez polski sejm, nie ogranicza się tylko do radia (piosenki religijne typu ZChN się zbliża) i telewizji (parodia drogi krzyżowej w wykonaniu p. Zamachowskiego, tudzież Polskie Zoo), są one obecne także w reklamie (wspomniany plakat Benetton'a) i w prasie (hasło: Słuchajcie a znajdziecie w magazynie Brum - czyż to nie wspaniała aktualizacja słów Jezusa, w odniesieniu do współczesnej muzyki młodzieżowej?)
Jedność wszystkich religii (ale nie w rozumieniu prawdziwego ekumenizmu, o nie!) to jeden z celów New Age. Religie Wschodu, medytacja, yoga- to dla nas najwłaściwsza droga, ot co! Katolicyzm, czy też ogólnie chrześcijaństwo zdaniem propagatorów New Age odchodzi wraz z Epoką Ryb, Era Wodnika stanowić ma nową jakość.
Trudno dociec, czy to przypadek, że jedno z pism masońskich nosi tytuł New Age. Dla mnie ta zbieżność nie jest przypadkowa, masoni to także rzecznicy równości i jedności. Realizacja koncepcji Zjednoczonej Socjalistycznej Europy to obecnie jedno z ich głównych zadań. Profesor Geremek zrobi wszystko, abyśmy w takiej Europie się znaleźli, wszystko jedno za jaką cenę. Zapewne dopiero na Sądzie Ostatecznym będziemy mogli ze zdumienia przetrzeć oczy, gdy zobaczymy w prawdziwym świetle Bożym (nie mylić ze światłem masonerii) wszystkie ich działania. Wtedy wyjdą na jaw zamysły serc wielu... Nie możemy jednak czekać aż do Dnia Sądu, aby odrzucić idee masońskie. Dla katolików sprawa jest jasna - papiestwo jednoznacznie potępiło masonerię (oficjalne wypowiedzi papieży: Klemensa XII, Benedykta XIV, Piusa VII, Leona XII, Piusa IX, Leona XIII; dokumenty Kongregacji Nauki Wiary za pontyfikatu Jana Pawła II).
Nie łudźmy się, w nowej, zjednoczonej przez masonów Europie dla katolicyzmu miejsca nie będzie (uczy tego doświadczenie rewolucji antyfrancuskiej, której przywódcy wyznawali ideały masońskie takie jak tolerancja, jednak ich rzeczywisty stosunek do Kościoła Katolickiego nie miał z tolerancją nic wspólnego).
Jedność, równość... Dotychczasowe rozważania dotyczyły głównie relacji międzyludzkich, ale co ze zwierzętami i światem roślin? Oczywiście - jesteśmy powołani do jedności z nimi. Drzewo moim bratem!, Piętnujmy wszystkich, którzy noszą futra lub używają skór zwierzęcych! - to tylko niektóre hasła. Na szczęście póki co jedzenie mięsa nie jest jeszcze zabronione (może wkrótce będzie!) Paradoksem jest fakt, że ci obrońcy zwierząt stoją zwykle na stanowisku, że kobieta powinna decydować sama, co oznacza zgodę na zabijanie nienarodzonych dzieci eufemistycznie zwaną aborcją. A więc jeśli chodzi o prawo do życia to: Zwierzęta- tak! Dzieci- nie! O przepraszam, dzieci chciane i planowane są w porządku, dla innych jednak nie ma miejsca. Ale, czy możemy oczekiwać innego stosunku do nienarodzonych dzieci w społeczeństwie permisywnym (przyzwalającym). Przyzwolenie społeczne dotyczy coraz szerzej pojętej wolności obejmującej już m.in.: wolność kobiety od własnego dziecka (wspomniana aborcja), wolną miłość, swobodę decydowania przez lekarza o życiu i śmierci pacjenta (eutanazja) itp. Już wkrótce do obowiązkowych zajęć w szkole podstawowej będzie należało przygotowanie (teoretyczne i praktyczne) do życia w rodzinie (co ja mówię? przecież Rodzina będzie zapewne zastąpiona jakimś substytutem!) Zajęcia takie będą próbą odpowiedzi na pytanie: jak to zrobić, aby nie zrobić... dziecka? Możliwości jest dzisiaj tak wiele, że na ich szczegółowe omówienie chyba nie wystarczy roku szkolnego.
Podsumowując tę kwestię: zwierzęta i rośliny mogą spać spokojnie, tylko nienarodzone dzieci i ewentualnie staruszkowie w szpitalach muszą walczyć o przeżycie. Zaiste, nie mają wielkich szans!
Moje rozważania objęły w zasadzie tylko jedno zagadnienie: jedność w równości widziane przez pryzmat New Age. Oczywiście tematu nie wyczerpałem. Zwróciłem tylko uwagę na niektóre kwestie. Skala problemu pokazuje, że propaganda New Age ma charakter totalny. Moja odpowiedź musi być jednoznaczna. Opowiedzenie się przeciw New Age ma sens dla katolika jedynie w przypadku jednoczesnego przyjęcia Jezusa do swojego życia. Sami nie jesteśmy w stanie niczego zrobić.
Tolerancja wobec zła jest zabójcza dla nas i dla naszej wiary, a więc strzeżmy się przed nią!
A co się tyczy jedności i równości: starajmy się o jedność z Jezusem w Eucharystii i z braćmi w Kościele.
A równość... - przed Bogiem i tak jesteśmy równi, gdyż nie ma On względu na osobę.
Rafał Ż.
[Strona główna]