Saga rodu...
Trzy fotele stoją obok siebie. W rogu pokoju znajduje się świecznik. Fotele stoją na przeciw kominka. Iskry wesoło skaczą, z cicha podśpiewując. W pokoju panuje /a może włada/ mrok - bądź półmrok, wszystko jedno. Na jednym z foteli /najlepiej środkowym - wybór należy do Ciebie/ siedzi MAMA.
MAMA /wstając, wyjmuje coś spod bluzki i wrzuca do ognia/
-Och! Nareszcie się dobrze pali. Zawsze wiedziałam, że Morski pali się najlepiej.
Do pokoju wchodzi TATA. Siada w /na/ fotelu.
TATA - Co ty mówisz mamuśka! Najlepiej pali się oscypek. /wstaje, wyjmuje coś ze środka własnego kapcia. Wrzuca wyjęte coś do ognia/.
Wchodzi dziecko, obojętnie czy dziewczynka czy też dziewczynka.
DZIECKO - Mamo! Tato! Znów zaczeliście beze mnie?
MAMA - A to ty? Co dziś przyniosłeś ze szkoły?
DZIECKO - Kaśko z Krzywego Hamulca dał mi BIAŁY. /Podchodzi bliżej kominka i wrzuca do ognia białą bryłkę wyjętą z brudniutkiej szmateczki./
Dzwoni telefon:
TATA - Słucham. Tak już zaczeliśmy. GRADKA, SZMATKA i ZIMNA HERBATKA.
- Nic nie szkodzi. Co?!! Przecież dziś to my jesteśmy PALISEROWIE!!!
KATE AD 1987
[Strona główna]