Sprawa Galileusza

Najdostojniejszy Wielki Książe!
Jakkolwiek wielka byłaby różnica między człowiekiem a innym stworzeniem- ten, kto by utrzymywał, że zgoła niemniejsza zachodzi między samymi ludźmi, nie rozminąłby się z prawdą. Co znaczy bowiem jednostka wobec tysiąca? A przecież według przysłowia ludowego- pojedynczy człowiek wart jest tysiąca, gdzie tysiąc ludzi nie zastąpi jednego. Sądzę bowiem, że filozofia, jako właściwa strawa dla tych, którzy porafią z niej korzystać, istotnie wyzwala z okowów pospolitości/.../
Galileo Galilei- fragment dedykacji Dialogu... dla Księcia Toskanii Ferdynanda II.


Ktokolwiek próbował głosić przesłanie ewangeliczne, czy choćby rozmawiał na temat Ewangelizacji (choćby i Ameryki), ten spotkał się zapewne z niechęcią czy może obawą przed Kościołem jako instytucją. Padną tutaj trzy terminy, równie przeciętnemu zjadaczowi chleba znane co... nieznane: WYPRAWY KRZYŻOWE, INKWIZYCJA i SPRAWA GALILEUSZA. Wielu z nas ocenia je jednoznacznie jako przejawy dominacji wszechobecnego i wszechpotężnego Kościoła rodem ze Starego Testamentu, a może nawet skądinąd. No cóż, ja też tak je oceniam, więc uspokój się Szacowny Czytelniku, nie zamierzam w Ciebie wmawiać, że stosy to dla oświetlenia, wyprawy krzyżowe to po ropę z Bliskiego Wschodu a Galileusz sam sobie był winien, bo patrzył w Niebo, zamiast myśleć o sprawach bardziej przyziemnych. Ale...
Każda epoka ma swoje prawa, które wyznaczają również kryteria jej oceny. Więc oceniajmy- ale swoje czasy lub badajmy i wyciągajmy wnioski z tego, co wiemy wyłącznie na podstawie dokumentów. Nasze sądy o Średniowieczu czy też Oświeceniu (paradoksalnie z najjaśniejszymi stosami Inkwizycji) wynikają przede wszystkim z porównania znanych nam faktów historycznych, często zabarwionych emocjonalnie, z przyjętą moralnością albo wręcz z uznawanym tylko, teoretycznym systemem etycznym. Moralnością i etyką, podkreślam, NASZYCH czasów czy też NASZEJ kultury. Średniowiecze Zachodu nie znało pojęcia tolerancji, tak jak nie znało również pojęcia inżynierii genetycznej, Tak samo my akcję zabezpieczania interesów USA na Bliskim Wschodzie nie nazywamy dzisiaj krucjatą lecz akcją humanitarną.
Z tego co napisałem wypływa jedna uwaga: dajmy spokojnie żyć tym, co już umarli i nie mogą się bronić, a wyciągnięte wnioski zachowajmy wyłącznie dla siebie i przyszłości. Dramatem nie jest bowiem obowiązująca moralność jako taka, ale konfrontacja sztywnego schematu z tym, co się rodzi jako nowa jakość, jest nim bezmyślna obrona struktur, które odbierają jednostce cechy osoby (jak wierzymy, stworzonej na obraz Boga) lub wręcz przeciwnie- koniunkturalna zmiana samej moralności zależna od postępów technicyzacji życia.
W tym momencie powinienem jeszcze określić to co aktualnie jest moralne, a co moralne właśnie być przestało i z tytułem Wielkiego Heretyka odejść na wygnanie, ku uciesze co poniektórych. Nie! Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.
Wyzwanie określenia relacji między światem wiary i nauki, uczynione przez Galileusza, podjął Jan Paweł II powołując w 1981 roku specjalną komisję Papieskiej Akademii Nauk. Jej zadaniem nie była jednak rehabilitacja wielkiego uczonego. Komisja składająca się z czterech sekcji: egzegetycznej, kulturalnej, naukowo-epistemologicznej oraz prawno-historycznej nie miała takich uprawnień. Wbrew temu co sądzimy, Kościół dawno uznał swoją pomyłkę: w 1741 papież Benon XIV zezwolił na druk Dzieł wszystkich Galileusza zdejmując je ostatecznie z indeksu w 1757 roku. Decyzją Trybunału Inkwizycji, zaaprobowaną przez papieża Piusa VII Kościół uznał w 1822 teorię heliocentryczną Kopernika.
Jan Paweł II odrzucił sugerowany mu w pewnych kręgach pomysł aby przeprowadzić rehabilitację Galileusza, przez co nadałby sprawie charakter rozliczeniowy. Nie chodzi o rewizję procesu, lecz o ponowne podjęcie szczerej i obiektywnej refleksji uwzględniającej historyczno- kulturalne powiązania wyjaśnił Monsignore Poupard przewodniczący komisji powołanej dla rozpatrzenia sprawy Galileusza. Po opublikowaniu w 1984 roku wszystkich dokumentów procesu uczonego z Pizy komisja postawiła trzy zasadnicze pytania: Co zaszło?, W jaki sposób? i Dlaczego tak potoczyły się wydarzenia? Rodzi to kolejne pytanie: jeżeli nie rehabilitacja, to jakie motywy leżały u podstaw rozpoczęcia prawie dwunastoletnich prac?
Powtórka z Galileusza, podobnie jak refleksja nad Ewangelizacją Ameryki doprowadziła do wypowiedzenia Mea culpa przez Kościół. Komisja uznała Galileusza prawdziwym wierzącym i genialnym fizykiem określając proces przed Trybunałem Inkwizycji mianem bolesnego nieporozumienia.
Jej prace skierowana były jednak nie ku przeszłości a ku przyszłości.
Kopernik nadał swojej koncepcji charakter hipotezy i na tym poprzestał. Nie spotkał się z żadnymi osobistymi prześladowaniami. Przeciwnie Galileusz- hipotezę heliocentryczną uznał za teorię próbując przy tym pogodzić ją z ówczesną interpretacją Biblii. Kiedy jednak na potwierdzenie swej teorii przytaczał argumenty, jak dziś wiemy błędne, były one wyprowadzone nie z Pisma lecz z zastosowanej nowej metody poznawczej. Tym samym Galileusz podważył konstrukcję teoretyczną, na której opierała się cała filozofia epoki, za co spotkał się z prześladowaniem. Najważniejszym przesłaniem sprawy Galileusza stało się wezwanie do określenia kryteriów interpretacji Biblii i oddzielenie jej od nauki: Pismo Święte uczy nas jak iść do nieba, a nie jak niebo się obraca. Najpoważniejszym błędem Kościoła, uznanym obecnie przez papieża, było odrzucenie określenia relacji pomiędzy sferami wiary i nauki. Na śmierci Galileusza nie skończyły się, jak niektórzy przypuszczają, nieporozumienia między Kościołem a światem nauki. W 1820 roku jeden z kontynuatorów myśli galilejskiej- Settele spotkał się z odmową Imprimatur dla swego dzieła Elementy optyki i astronomii. Inny przykład: w niedawnych badaniach historyk Paolo Simoncelli podjął tezę Kartezjusza, według której jezuici byli dalecy od niewinności w przeprowadzeniu procesu Galileusza. Simoncelli przedstawił wyniki swojej pracy Monsignore Paschini, wyznaczonemu w 1941 r. przez Piusa XII do zajęcia się sprawą uczonego z Pizy, z okazji trzechsetnej rocznicy jego śmierci. Dzieło trafiło do szuflady, skąd ekshumowano je dopiero w 1964 roku, przy okazji prac nad encykliką Gaudium et spes Vaticanum II.
Dlaczego ku przyszłości? Określenie wzajemnych relacji między wiarą i nauką jest dziś szczególnie istotne wobec gwałtownego rozwoju takich dziedzin jak medycyna i biogenetyka. Jan Paweł II zachęca teologów do uwagi wobec informacji o postępach nauki i Kościół do wrażliwości na słowa: Jest rzeczą oczywistą, że wypowiedzi muszą odpowiadać prawdzie, ale chodzi o rozeznanie jak określić odkrycia naukowe gdy sprzeciwiają się prawdzie wiary. Przesłanie papieża jest jasne: Oby nigdy więcej nie powtórzył się przypadek Galileusza.

Jarek
Tylko mania wielkości może nasz niesłychanie słaby umysł czynić sędzią dzieł Bożych i wszystko we wszechświecie, co nie służy naszemu pożytkowi, uważać za próżne i zbędne.
Galileo Galilei


[Strona główna]